Predigt zum 29. Sonntag im Lesejahr A 2002 (Matthäus)
- Ort: Semesterantrittsgottesdienst der Frankfurter Katholischen Studentenverbindungen Deutschordenskirche
- Datum: 20. Oktober 2002 - polnische Übersetzung
- Bibelstelle: Mt - 22,15-21
| Frankfurt nad Menem, 20.10. 2002 | ![]() |
| 1. Lesung Iz 45,01.04-06 2. Lesung 1 Tes 01,01-5b Evangelium Mt 22,15-21 |
1. Co się komu należy?
- "Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara" - to jedno z wielu koniecznych rozgraniczeń. Oddajcie uniwersytetowi to, co się jemu należy. Oddajcie swej pracy, to co do niej należy. Oddajcie rodzinie to, co jej przysługuje. A ponad to jeszcze: Oddajcie Bogu to, co do Niego należy. Rodzi się więc pytanie: Gdzie w tym wszystkim jestem ja sam? Czy jest mi dane lub pozostawione to, co do mnie należy?
- W wyliczance różnego rodzaju potrzeb i interesów zarysowuje się swoista nić przewodnia, która dla większości ma prawdopodobnie ogromne znaczenie: od sfery publicznej do prywatnej, od cesarza poprzez rodzinę do siebie samego. Im bardziej coś jest publiczne, tym mniej zdaje się mi przysługiwać oraz im bardziej upublicznia się moje ja, tym gwałtowniej rozpada się ono na niepołączone ze sobą kawałki.
- W związku z dzisiejszą Ewangelią chciałbym postawić dwa pytania. Pierwsze dotyczy wzajemnej autonomii i ochrony jednej dziedziny przed drugą. "Oddajcie Cezarowi to, co do niego należy, a Bogu to, co należy do Boga" jest swoistą regułą rozgraniczającą. Drugie pytanie dotyczy połączenia obu dziedzin. Nie tylko cesarz tu, a Bóg tam, lecz chodzi o pytanie o związek między tym, co publiczne i tym, co prywatne; między państwem, sferą publiczną i prywatnością.
- Przyjrzyjmy się na początek konfliktowi, który leży u źródeł sporu Jezusa z faryzeuszami. Wówczas będziemy w stanie zobaczyć, gdzie my dzisiaj stoimy rozdarci w podobnym konflikcie. Adwersarze Jezusa chcą wpędzić Go w zasadzkę. Chcą Go zdemaskować albo jako rebelianta podburzającego do niepłacenia podatku - aby można Go było wydać władzom - albo uczynić zeń wiernego cesarzowi płatnika podatku, co skompromitowałoby Go w oczach Jego zwolenników. Podatki zawsze były znienawidzone. Tutaj jednak cesarz, który obwołał się bogiem, żąda od podporządkowanego sobie siłą ludu przymusowej daniny. Jezus nie daje się wciągnąć w tę debatę, lecz każe przynieść do siebie monetę, którą rozmówcy płacą podatek. O dziwo, natychmiast wyciągają ją ze swojej kieszeni. W obliczu konkretnej monety rozwiązuje się także sporna kwestia: "Więc oddajcie Cezarowi to, co do niego należy, a Bogu to, co do Boga należy". Jezus jasno uprzytamnia pytającym, że nie chodzi tutaj o czystą teorię. Ci, którzy swoim pytaniem chcieli złowić Go w pułapkę, sami od dawna siedzieli w niej uwikłani, ponieważ noszą przy sobie monetę z bluźnierczym wizerunkiem Cezara Augusta.
2. Do kogo ja należę?
- Nie jest trudno oddać Cezarowi to, co się jemu należy, jeżeli weźmie się pod uwagę jedynie podatek (zakładając, że mamy na to pieniądze). W ostatnich dwóch stuleciach sieć, którą cesarz zarzuca nad naszymi głowami rozrosła się do znacznie większych rozmiarów. Zaczęło się od obowiązku służby wojskowej, poprzez obowiązek podstawowego wykształcenia, nie wspominając już o wielu innych obowiązkach obywatelskich, od których nie sposób się łatwo uchylić. Dzisiaj mamy do czynienia z inflacją tego, co cesarskie. W przestrzeni publicznej współczesny cesarz ma coraz więcej władzy, aby ze wzmożoną siłą wysuwać swe roszczenia względem nas. Nic dziwnego, że coraz więcej ludzi reaguje na to podkreślaniem odrębności własnego ja. Co więcej, muszą tak reagować, aby nie dać się przygnieść całej stercie różnych żądań.
- Jednak ta reakcja, która ze światopoglądu samourzeczywistnienia jednostki czyni sam rdzeń ludzkiej egzystencji, opiera się na tragicznej iluzji. Zamiast zmieniać stosunki i relacje, jedynie oślepia. Zachęcam tutaj do realizmu, aby nie ograniczać tego, co kształtuje ludzkie ja do tego, co prywatne. Nie jestem "ja" prywatnym, naprzeciw którego stoją wymagające relacje i obce mi społeczeństwo. Przeciwnie, jestem tym wszystkim, czym się stałem. Człowiek jest istotą społeczną. Zatem nie przeciwieństwo, lecz prawidłowa relacja i integracja są tutaj decydujące.
- Każda rzecz musi znaleźć swoje miejsce przeznaczenia. O tym mówi Jezus. Dajcie Cezarowi to, co się jemu należy - ale nic więcej. Czyńcie to na drodze kompromisu (Tak jak Jezus płaci podatek według Mt 17, 24-27, aby nie wywołać niepotrzebnego skandalu. Tak po prostu). Podchodźcie do sprawy trzeźwo. Nie pozwólcie oddać się w niewolę jakiemukolwiek cesarzowi tego świata!
3. Boża własność
- Co należy do Cezara? Co należy do Boga? Moneta to pokazuje. Do cesarza należy to, co jest obrazem cesarza. Całkiem podobnie wygląda sprawa z Bogiem. Albowiem według Pisma św obrazem Boga jest człowiek. On stworzył nas na swoje podobieństwo: "Oddajcie Cezarowi to, co do niego należy, a Bogu to, co do Boga należy jest bowiem, dokładniej rzecz ujmując, porównaniem tego, co nieporównywalne. Ponieważ należymy całkowicie do Boga, mamy wszelkie powody po temu, aby tę prawdę uczynić centrum naszego samorozumienia, chwalić Boga i Jemu dziękować, iż On uczynił z nas swoją własność.
- Jeśli dopuścimy do tego, że staniemy się obrazem kogoś innego, w tym momencie sprzedamy samych siebie. Ogarnięci lękiem chcemy należeć tylko do siebie samych. Jeśli jednak uczynimy z siebie odbicie tego, jak inni o nas mówią, sprzedamy samych siebie, bez względu na to, czy jest to obraz jeszcze dobrze funkcjonującego obywatela, obraz reklamy, obraz kręcenia się wokół tysiąca zajęć jak w kieracie. To wszystko nie dojdzie do skutku, jeśli ze zdumieniem pozwolimy sobie powiedzieć, że stworzeni zostaliśmy według obrazu Boga, według boskiego pierwiastka w nas samych.
- Dlatego tylko wiara może być zwornikiem, wokół którego zintegrują się rozmaite oblicza naszego ja. Także Kościół może tutaj pełnić funkcję służebną. Powinien nas prowadzić do wiary i być przestrzenią wiary. Twarzą w twarz z naszym Bogiem, jako część jego ludu możemy na nowo odkryć, czyim obrazem jesteśmy i do kogo należymy.
- Ma to także konsekwencje w sposobie sprawowania liturgii. Sfera publiczna i prywatna tutaj jednoczą się ze sobą. Msza jest świętą grą, na której jesteśmy z naszymi myślami, marzeniami, modlitwami w ciszy, niesieni przez rzekę modlitw i pieśni.

